Nasze podróże

naszepodroze-slider

Naszym sposobem na podróżowanie jest mieszkanie jakiś czas w danym miejscu, tak, by móc poznać je z perspektywy prawdziwszej (na tyle, na ile się da), żyć życiem danego miasta, obserwując mieszkańców i skupiając się na jakości podróży, nie na ilości odhaczonych krajów. Jednak, żeby nie wydać przy tym milionów, tego typu wyjazdy zwykle łączymy z zarabianiem na miejscu. Lubimy autostop i wszystko, co za sobą niesie (spotkania z ludźmi, którzy w żaden inny sposób nie pojawiliby się w twoim życiu, wysiłek włożony w dotarcie w dane miejsce, leniwie i stopniowo zmieniające się krajobrazy i możliwość „poczucia” kolejnych kilometrów, przygodę i niepewność, nieograniczenie czasowe, rozmowy, różne punkty widzenia i możliwość nauczenia się czegoś nowego, naukę cierpliwości i motywację) – od 2010 r. przejechaliśmy nim 40 tysięcy km odwiedzając ponad 30 krajów. Do tej pory poza Polską mieszkaliśmy w Turcji, Tunezji, Japonii, Hong Kongu i Malezji i o tych krajach możemy powiedzieć najwięcej.

Dlaczego przerysowane podróże?

Jeszcze nie znając Bartka osobiście widziałam na wykładach, że ciągle coś tam sobie rysuje. Później, wraz z rozwojem naszej znajomości, rysunki wzbogaciły się o moją postać plus o scenki z naszego życia. A gdy już byliśmy w związku, na każde święto czy rocznicę dostawałam taką rysowaną przez niego kartkę. Gdy zaczęliśmy razem jeździć stopem, rysunki zaczęły przedstawiać między innymi właśnie te podróże i historie. Pomysł na bloga przyszedł zatem sam, już w 2011 r. po pierwszym wspólnym wyjeździe nie byliśmy w stanie opowiedzieć wszystkiego ze szczegółami wszystkim, którzy prosili o relację. Postanowiliśmy połączyć mój zapał do robienia zdjęć i Bartka talent do rysowania i prowadzić bloga w sposób wizualny.

Gdzie byliśmy?

W 2010 r. Agnieszka wyruszyła ze znajomymi (pozdrawiam) w pierwszego w życiu eurotripa, jadąc też po raz pierwszy autostopem. Odwiedzili wtedy Niemcy, Holandię, Belgię i Wielką Brytanię (konkretniej Berlin, Amsterdam, Rotterdam, Brukselę i Londyn).

W 2011 r. wyruszyliśmy razem w 3-tygodniową podróż wokół Włoch, Francji i Monako (Mediolan, Nicea, Cannes, Monaco, Wyspa św. Małgorzaty, Wenecja i Bergamo).

W 2012 r. przez miesiąc włóczyliśmy się stopem po Bałkanach. Czas, który mieliśmy, pozwolił nam na zwiedzenie Austrii, Słowenii, Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry i Węgier (Wiedeń, Maribor, Zagrzeb, Plitwice, Split, Trogir, Mostar, Dubrownik, Herceg Novi, Kotor, Podgorica, Sarajewo, Budapeszt).

W 2013 r. wyjechaliśmy razem na wymianę studencką do Turcji, co wiązało się z pierwszym zasmakowaniem kraju z perspektywy mieszkańca (choć, oczywiście, nigdy do końca nie przestaliśmy być yabandżi). Zjechaliśmy autostopem pół Turcji i obserwowaliśmy zamieszki i pogarszanie się nastrojów społecznych, a gdy zaczęło się robić jeszcze gorzej, (nie)szczęśliwie nadeszła pora rozstania z tym krajem. Po skończonej wymianie wróciliśmy stopem do Polski zwiedzając jeszcze bez pośpiechu Bułgarię i Rumunię (Primorsko, Burgas, Varnę, Bukareszt), a stamtąd już, niestety, w pośpiechu, w lekko ponad dobę dojechaliśmy do Gdańska.

W 2014 r. wzięliśmy na studiach dziekankę i na naszą kolejną rocznicę pojechaliśmy sobie z Gdańska do Łotwy i Estonii (Ryga, Tallin). Dwa miesiące później, już po aneksji Krymu, mimo nieciekawych nastrojów, pojechaliśmy do Rosji (Moskwa, St. Petersburg). Trzecim autostopowym wyjazdem 2014 roku był wyjazd z przyjaciółmi, Basią, Pauliną i Filipem, w pięcioosobowym składzie do Czech i Niemiec (Brno, Praga, Drezno, Berlin). Po drodze były jeszcze małe objazdówki po Polsce, ale za czwarty większy tego roku wyjazd uznać można dopiero Tunezję. Mieszkaliśmy tam i pracowaliśmy przez 2 miesiące, ale każdy weekend i dzień wolny wiązał się z autostopem, dzięki któremu udało nam się zwiedzić w Tunezji ponad 20 miast i wiosek i zafascynować się maghrebskimi krajobrazami niczym z innej planety (nic dziwnego, że George Lucas obrał sobie ten kraj jako scenerię swojej sagi), Saharą i słonymi jeziorami, górami, wodospadami, ksarami, gajami daktylowymi, najpiękniejszymi zachodami słońca, jakie widzieliśmy w życiu, oazami, ludźmi (jakże odmiennymi niż w Turcji!). Aż w końcu dotarliśmy do momentu, w którym uznaliśmy, że to ten właśnie kraj znalazł się na naszym podium :)

2015 rok powitaliśmy jeszcze w Tunezji, stamtąd w lutym polecieliśmy do Paryża (w trakcie naszego pobytu w Tunezji zaczęło się robić niebezpiecznie z powodu zamachu na redakcję paryskiego Charlie Hebdo, a wkrótce po naszym wyjeździe prognozy się sprawdziły i doszło w tym kraju do dwóch zamachów). Z Paryża wróciliśmy zimą stopem do Gdańska, praktycznie nie zatrzymując się po drodze. Po miesiącu znów obraliśmy sobie za cel południe Polski. Kolejne pół roku wypełnione było pisaniem magisterki, pracą i przygotowaniami do kolejnej większej podróży.

Gdzie jesteśmy teraz?

We wrześniu 2015 r. przylecieliśmy do Japonii na praktyki zagraniczne. Przez pół roku mieszkaliśmy w Osace i podróżowaliśmy po całym kraju (od Tokio po południowy kraniec Kiusiu). W listopadzie Agnieszka poleciała do Korei Pd. W lutym 2016 wybraliśmy się w podróż na południe Japonii – dotarliśmy na Wyspę Kiusiu, a stamtąd polecieliśmy jeszcze niżej – na subtropikalną Okinawę. Pod koniec lutego trzeba było rozstać z tym krajem i zacząć nowy rozdział: podróż po Azji. Przez 1.5 miesiąca pracowaliśmy w Hong Kongu, na wyspie Lantau w rybackiej wiosce Tai-O. Tam po kilku tygodniach poszukiwań dalszej pracy udało się nam obojgu zdobyć ją w Malezji – spędziliśmy tam 3 miesiące pracując i kolejne tygodnie podróżując po Malezji, Singapurze, Borneo (wraz z Brunei) i Tajlandii.

Nasza podróż zakończyła się po 10,5 miesiącach. Mieszkaliśmy i pracowaliśmy w 3 krajach, a w sumie 7 przejechaliśmy autostopem (podróżowaliśmy na lądzie wyłącznie w ten sposób). Wróciliśmy samolotem z Bangkoku do Berlina, a stamtąd autostopem do rodzinnego Gdańska, bez powiadamiania o tym rodziny i przyjaciół, którzy zupełnie nie spodziewali się, że już wracamy :)

Coś dla mapolubów:

Odwiedzone przez nas miejsca:

Odwiedzone przez nas kraje:


 

Dodaj komentarz